Być
może będzie to najbardziej kontrowersyjny opis gatunku, którego w zasadzie
jeszcze
nie ma, no przynajmniej z punktu
widzenia reguł taksonomii, a którego przedstawicielki sporadycznie trafiają do
szczęśliwych wybrańców losu J, najczęściej zamieszane w dostawach z bocją wytworną
(Botia histrionica). Nie jest to
jednak pierwszy i kto wie może wcale nie ostatni przypadek, kiedy akwaryści
wcześniej niż „ichtio-profi” opierają swe zauroczone spojrzenia na nowościach z
rzek południowo-wschodniej Azji. Nasza bohaterka intuicyjnie nazwana została
jako Botia sp. aff. rostrata, co, w
swobodnym tłumaczeniu na język polski, oznacza ni mniej ni więcej tylko bocję
zbliżoną (lecz nie identyczną) do bocji podwójnie pręgowanej. Stadko rybek tego
gatunku powinno, przynajmniej w moim osobistym przekonaniu, znajdować się na
czele listy życzeń każdego zapalonego wielbiciela urody i charakteru ryb z
grupy bocji i to, bynajmniej, nie tylko dlatego, że zdarzyło mi
się
swojego czasu zaobserwować po raz pierwszy wyraźną odmienność tych cudownych
stworzeń od blisko, jak się wydaje, spokrewnionych z nimi bocji wytwornych,
lecz przede wszystkim z powodu ich cech tak fizycznych jak i behawioralnych, dzięki
którym stanowią idealny, tu przepraszam za wyrażenie, materiał do wielogatunkowego
akwarium towarzyskiego.